Dodaj stronę do ulubionych Ustaw stronę jako startową Poleć nas znajomym!
Strona główna Galeria zdjęć Grupa dyskusyjna 'Mama Jesień 2003' Mapa serwisu Napisz do nas!

Poród w immersji wodnej


Poród w immersji wodnej to nic innego jak odbycie porodu w środowisku wodnym w temperaturze zbliżone do temperatury ciała ludzkiego. To jeden ze sposobów tzw. naturalnego porodu.

Historia:

Pierwsze wzmianki na temat korzystnego wpływu ciepłej wody na przebieg porodu sięgają 1805. Prawdziwym pionierem porodów w wodzie był nauczyciel wychowania fizycznego, Rosjanin Igor Charkovski - przeprowadzał porody w wodzie począwszy od 1960 r. Pierwsze opracowanie naukowe powstało we Francji. Wprowadził go na początku lat 80 w swojej klinice w Pithiviers dr Michel Odent. Stwierdził, że kontakt z wodą powoduje u rodzącej ulgę oraz złagodzenie bolesności skurczów rozwierających szyjkę macicy. W wielu ośrodkach europejskich porody w wodzie propagowane są od połowy lat 80-tych.
Do Polski dotarły w latach dziewięćdziesiątych i odbywają się zaledwie w kilku ośrodkach. Polskim pionierem w tej dziedzinie jest Klinika Perinatologii Instytutu Ginekologii i Położnictwa AM w Łodzi oraz Katedra i Oddział Kliniczny Położnictwa i Ginekologii w Tychach Śl.A.M. w Katowicach.

Korzyści:

Normalne tradycyjne porody stanowią ogromny stres dla rodzącego się dziecka. Jest ono zmuszone w dość krótkim czasie przejść przez ciasny kanał rodny ze środowiska wodnego, ciepłego i ciemnego do hałaśliwego środowiska z jaskrawym światłem, o znacznie niższej temperaturze (w macicy panuje temperatura 37°C - na sali porodowej z reguły około 25°C).
Działanie korzystne środowiska wodnego przejawia się w postaci działania relaksacyjnego - rozluźniającego.
Odczuwalność skurczów w trakcie porodu jest zdecydowanie mniejsza. Siła wyporu wody zmniejszając ciężar macicy powoduje zmniejszenie nacisku na kość krzyżową rodzącej i zmniejszenie dolegliwości bólowych z tym związanych.
Dla noworodka korzystne jest przejście z jednego środowiska wodnego tj. z worka owodniowego w jamie macicy do drugiego, zewnętrznego o podobnych właściwościach fizykochemicznych.

Korzyści dla matki:

  • łatwiejsze przyjmowanie dowolnej pozycji
  • relaksacja rodzącej
  • relaksacja szyjki macicy i w efekcie szybsze rozwieranie
  • relaksacja mięśni miednicy i krocza
  • szybsze zstępowanie główki w kanale rodnym
  • ciepła woda łagodzi ból
  • poprawa przepływu maciczno-łożyskowego
  • mniejsza potrzeba stosowania środków analgetycznych i rozkurczowych
  • zmniejszenie efektu grawitacji

Korzyści dla dziecka:

  • krótszy czas I i II okresu porodu
  • mniejsza możliwość wystąpienia niedotlenienia płodu
  • złagodzenie momentu dekompresji główki w II okresie porodu
  • złagodzenie szoku poporodowego
  • efekt płynnego przejścia - z wody do wody - tj. stałość temperatury środowiska, mniejsze oddziaływanie dźwięku i światła

Ważne są:

  1. Temperatura wody około 36-37°C. Ciepła woda uśmierza ból, oraz rozluźnia mięśnie. Rozluźnione mięśnie dolnych partii ciała i krocza łatwiej się rozciągają. Dzięki temu rodząca się główka nie napotyka silnego oporu, co pozwala jej na łagodniejsze i szybsze przejście na zewnątrz. Temperatura powietrza w sali porodów wodnych powinna wynosić, co najmniej 26°C.
  2. Cisza panująca pod wodą zapewnia rodzącemu się dziecku znaczne zmniejszenie stresu.
  3. Ciśnienie hydrostatyczne przeciwdziałające dekompresji rodzącej się główki płodu. Na główkę noworodka opuszczającego kanał rodny działa czynnik dekompresji, którego niekorzystny wpływ jest zmniejszany przez immersję wodną.

Przebieg porodu:

Przed rozpoczęciem kąpieli lekarze upewniają się, czy dziecko w łonie matki jest w dobrej kondycji biofizycznej. Podczas immersji wodnej wskazany jest ciągły nadzór kardiotokograficzny stanu płodu - najlepiej telemetrycznie.
W pierwszym okresie porodu (okres rozwierania się szyjki macicy) czas przebywania w wodzie nie może przekraczać 30 minut. Pobyt w wodzie może przyspieszać lub hamować akcje porodową, toteż musi być dokładnie kontrolowany. Pierwsze wejście ma miejsce, gdy szyjka macicy osiąga rozwarcie na trzy palce. W tym czasie zwykle następuje szybkie rozwarcie szyjki aż do 8 palców. Ponowna kąpiel może odbyć się po 30 minutach kontroli zapisu akcji serca płodu (ASP). Zwykle drugie zanurzenia przypada na drugą fazę porodu, czyli następuje po tym, jak rodząca zaczyna odczuwać skurcze parte. Immersja wodna odbywa się w wodzie lub 0,9 proc. NaCl.
Poziom wody w wannie sięga do pępka rodzącej. Jeśli zachodzi taka potrzeba rodząca może otrzymywać leki dożylne podczas przebywania w basenie do porodów.

Odbieranie porodu w położeniu podłużnym główkowym odbywa się tak jak w tradycyjnym porodzie. Rzadziej potrzebna jest ochrona krocza, w razie konieczności można nacinać krocze pod wodą. Czas przebywania noworodka w wodzie tuż po urodzeniu nie może przekraczać 1 minuty. Nie istnieje zagrożenie utopienia się dziecka, gdyż wymiana gazowa tj. oddychanie odbywa się u płodów w łonie matki bez udziału płuc.
Potrzebny do życia tlen otrzymuje od matki za pośrednictwem łożyska i pępowiny, które spełniają swą rolę jeszcze przez kilka minut po urodzeniu dziecka (do czasu oddzielania się łożyska). Dziecko należy wydobyć z wody potylicą ku górze. Po urodzeniu noworodka czas jego przebywania pod wodą należy ograniczyć maksymalnie do kilku sekund. Swój pierwszy oddech dziecko bierze, więc już ponad wodą. Po wydobyciu z wody dziecko należy ułożyć na brzuchu matki i ochronić przed wyziębieniem oraz przeciąć pępowinę w ciągu maksymalnie jednej minuty po urodzeniu.

Czasem rezygnuje się z odbierania dziecka w wodzie. Wtedy rodząca przybywa w wannie tylko raz, przez pół godziny. Druga etap porodu odbywa się w sposób tradycyjny. Część lekarzy skłania się ku takiemu rozwiązaniu twierdząc, że pobyt w wodzie w drugiej fazie porodu może powodować jego wydłużenie.

Ograniczenia do porodów w wodzie:

W wodzie można prowadzić jedynie prawidłowe porody, które nie wymagają znacznej ingerencji ze strony lekarza czy położnej.
Przeciwwskazania do porodu w wodzie - prof. Ryszard Poręba:

  1. Choroby układu krążenia
  2. Wysokie ciśnienie krwi
  3. Obniżone ciśnienie krwi
  4. Ciężka niedokrwistość
  5. Choroby naczyń
  6. Choroby dermatologiczne
  7. Choroby infekcyjne
  8. Patologia położnicza (nieprawidłowe położenie płodu, krwawienia z narządu rodnego, łożysko przodujące, makrosomia płodu, zagrażająca zamartwica płodu, słaby postęp I i II okresu porodu, poród przedwczesny-względne, wady rozwojowe płodu-względne).



Jak to było z nami, czyli o ciąży i porodzie.

Chociaż w wodzie czuję się doskonale, przez długi czas w ogóle nie rozważałam możliwości rodzenia w wodzie, a to, dlatego, że od początku imały się nas najróżniejsze dolegliwości. Pierwszą, na szczęście wyimaginowana, było podejrzenie toksoplazmozy. Pośpieszna i bezpodstawna diagnoza mojej pierwszej lekarki sprawiła, że przez kilka dni wylałam morze łez. Wkrótce taką ewentualność wykluczono, okazało się jednak, że ciąży zagraża krwiak. Dostałam nakaz leżenia, który obowiązywał z jednomiesięczną przerwą, aż do 36-go tygodnia ciąży. Zmieniały się jedynie powody. Kolejne USG wykazało łożysko przodujące. Z tej przyczyny, aż do 36-go tygodnia, kiedy to okazało się, że łożysko powróciło na właściwe miejsce, przygotowywałam się raczej do cesarskiego cięcia, aniżeli do naturalnego, rodzinnego porodu. Niebawem zaczęły nasilać się przedwczesne skurcze. Aby im zapobiec przez ponad trzy miesiące przyjmowałam leki rozkurczowe mające bardzo nieprzyjemne skutki uboczne, w postaci drżenia i poczucia utraty pełnego panowania nad swoim ciałem. Niedługo później pojawił się następny problem - zbyt wysoki poziom cukru we krwi. Skazało mnie to na niemal cztery miesiące życia bez wszelkiej maści słodkości, i co było najbardziej dla mnie przykre, większości owoców.
Około 35-go tygodnia wszelkie przeciwwskazania do porodu naturalnego były już nieaktualne. Wkrótce miałam odstawić leki przeciwskurczowe, co zdaniem mojej lekarki, miało doprowadzić do błyskawicznego porodu w ciągu dwóch najbliższych tygodni. Nieopatrznie podzieliłam się tą wiadomością nie tylko z rodziną, ale i ze znajomymi. Nieopatrznie, bowiem nic takiego nie nastąpiło, za to wraz mężem, w ciągu najbliższych tygodni, odbieraliśmy codziennie kilka telefonów od zdziwionych i z lekka oburzonych faktem, ze jeszcze nie urodziłam, ludzi. Właściwa chwila nadeszła dopiero po skończeniu 39-go tygodnia ciąży.

Około trzeciej w nocy zbudziły mnie skurcze. Nie byłam tym specjalnie przejęta, ponieważ zdążyłam się już przyzwyczaić do nagłych, nibyporodowych skurczy, które po kilkunastu minutach zanikały. Tym razem jednak, nic takiego się nie wydarzyło, a zamiast tego zauważyłam odejście wód płodowych. Około siódmej postanowiłam, że czas najwyższy wyruszyć z domu. Szczęśliwie trafiłam na jedyną w naszym szpitalu zmianę położnych zajmującą się immersją wodna, to też jednym z pierwszych pytań, jakie usłyszałam, było pytanie czy chciałabym rodzić w wodzie. Odpowiedź brzmiała TAK. Potem jeszcze kilkakrotnie pytano mnie czy nie zmieniłam zdania, bowiem według położnej, jednym z przeciwwskazań do takiego porodu są obawy rodzącej, co do bezpieczeństwa takiego rozwiązania. Ja takich obaw nie miałam. Akcja porodowa przebiegała w moim przypadku szybko i bez zakłóceń, a że kobieta rodząca w wodzie musi być pod stałą opieką personelu medycznego, czułam się w sali do porodów wodnych niemal jak VIP, pomimo iż był to poród całkowicie bezpłatny. Trzecia faza porodu zaczęła się nadmiernie przeciągać, ku niezadowoleniu przebywających w temperaturze 26-ciu stopni lekarzy i położnych. Przede wszystkim położna prowadząca i lekarz ginekolog niepokoili się o stan dziecka, które było dość ściśle obwiązane pępowiną. Zdecydowano o podaniu oksytocyny i nadcięciu krocza. Jeszcze tylko mała pomoc lekarza i moje szczęście zawitało na tym świecie! Położna zgrabnym ruchem wydobyła go z wody i odkręciła z szyjki pępowinę.

Wituś, bo imię mieliśmy już od dawna obmyślane, miał donośny głosik, bujną czarną czuprynę i długie paznokcie. Pamiętam moment, kiedy bezradnie wpił się małymi paluszkami w moje ciało, gdy położna położyła mi go na brzuchu. Był chudziutki i nieco siny. Ostatecznie po badaniu uzyskał jednak 10 na 10 możliwych punktów w skali Agpar. Po całkowitym zakończeniu porodu oraz oględzin noworodka, mieliśmy czas tylko dla siebie i oczywiście taty i dużego brata na zapoznanie się ze sobą. Wszyscy byliśmy ogromnie szczęśliwi!
Potem nadeszły chwile oczekiwania na wyjście ze szpitala i na to jak już stale i bez żadnych ograniczeń będziemy mogli być razem.

Dane z książeczki zdrowia:

Leki przyjmowane przez matkę w ciąży - duphaston, folic, asmag, no-spa, prenatal, fenoterol, isoptin.
Leki podawane podczas porodu: 500 ml 0,9 % Nall + 5 j. Oxytocyny
Czas trwania porodu 7 godzin, 5 minut
Masa urodzeniowa 3,170 g
Długość 56 cm
Obwód głowy 33 cm
Obwód klatki piersiowej 34 cm
Odśluzowano, osuszono, zaopatrzono pępowinę
Ocena stanu noworodka 10/10/10 Agpar
Wypisany do domu w czwartej dobie życia.

Witeczek wniósł w nasze życie tyle szczęścia i radości, że dziś nie wiem jak mogliśmy obywać się bez niego. Wiem, że wkrótce dorośnie i odejdzie by prowadzić życie na własny rachunek. To poczucie przypomina mi, jak bardzo trzeba cenić teraźniejszość i cieszyć się z tego, że teraz jesteśmy razem, tak bardzo sobie bliscy i dla siebie ważni.

Strona główna
Jesienne Dzieci 2003
Jesienne mamy 2003
Nasze historie
Zdrowie
Kuchnia
Linki
Księga Gości
Nowości

Copyright © 2005
by Mama Jesień