Co to jest łożysko przodujące
Gdy łożysko umiejscawia się w dolnej części macicy i całkowicie lub częściowo zakrywa jej ujście wewnętrzne, to może być przyczyną krwawień i uniemożliwić poród naturalny. Jeżeli w 16 tygodniu ciąży zrobiłaś badanie USG i powiedziano ci, że łożysko jest nisko umiejscowione, jeszcze nie ma się czym przejmować, bo zdarza się to dość często. W większości przypadków łożysko z czasem przesuwa się ku górze. Kolejne badanie ultrasonograficzne zostanie wykonane prawdopodobnie w 32 tygodniu ciąży. Jeżeli łożysko nadal będzie w dolnej części macicy - wtedy można mówić o łożysku przodującym. Zdarza się to raz na 200 ciąż, raczej rzadko przy pierwszym dziecku, a częściej po operacjach macicy, po zabiegach (np. przerywaniu ciąży).
Objawem tego powikłania są na ogół nieznaczne krwawienia (spowodowane rozciąganiem się dolnego odcinka ściany macicy), którym nie towarzyszy ból.
Jeśli w ciąży pojawia się krwawienie z dróg rodnych, natychmiast skontaktuj się z lekarzem!
Jeśli masz łożysko przodujące, to:
- w później ciąży unikaj uprawiania aktywnych sportów;
- uważaj na siebie, uraz może spowodować uszkodzenie łożyska;
- zrezygnuj ze współżycia;
- jak najczęściej odpoczywaj.
Jeżeli pojawi się krwawienie, należy natychmiast skontaktować się z lekarzem. Tego rodzaju komplikacje z reguły wiążą się z koniecznością pójścia do szpitala. Niektóre kobiety muszą pozostać w szpitalu aż do porodu; inne mogą wrócić do domu, gdy tylko ustanie krwawienie, chociaż zazwyczaj zaleca się im dalszy odpoczynek i spokojny tryb życia.
Jeżeli łożysko znajduje się tak nisko, że zakrywa ujście do kanału szyjki macicy, krwawienia mogą się powtarzać. Wtedy prawdopodobnie trzeba będzie zostać w szpitalu do końca ciąży i poród odbędzie się przez cesarskie cięcie.
źródło: www.edziecko.pl
Jak było u nas
Od początku ciąży jakoś podświadomie obawiałam się problemów z łożyskiem, naczytałam się sporo poradników i gazet i jakoś ta komplikacja najbardziej utkwiła mi w pamięci. Ale że początki ciąży miałam dość burzliwe - kłopoty z oczami, nieustanne mdłości - to nie miałam zbyt dużo czasu na zamartwianie się.
Niestety, na kontrolnym usg w 22 tygodniu okazało się że mam łożysko przodujące. Lekarz kazał mi oszczędzać się, zabronił współżycia, sportów i męczących czynności. W razie plamienia miałam pędzić do szpitala.
Co innego jednak oszczędzać się w pierwszej ciąży a co innego w drugiej, zwłaszcza z wesołym trzylatkiem który domaga się uwagi. Czułam się dość dobrze, więc nadal przyprowadzałam synka z przedszkola, wychodziłam z nim na spacery, cały czas w nadziei że jednak nic się nie stanie.
I na szczęście nic się nie stało, ale w 28 tygodniu łożysko nadal się nie podniosło i lekarz dał mu jeszcze 3 tygodnie czasu. Powiedział że jeśli do 32 tygodnia się nie podniesie to czeka mnie cięcie cesarskie.
Był to szok, ponieważ pierwsze dziecko urodziłam przez "cesarkę" i tym razem bardzo chciałam urodzić siłami natury. Niestety, w 32 tygodniu musiałam pogodzić się z planowanym cięciem.
Lekarz prowadzący nie zmienił zaleceń, oszczędny tryb życia, bez wysiłku, ale ja coraz bardziej się niepokoiłam i wybrałam się do innej lekarki, która natychmiast umieściła mnie na oddziale patologii ciąży szpitala na Karowej.
To były okropne 3 tygodnie - czułam się całkowicie zdrowa, nic mi nie dolegało, Zosia w brzuchu wierciła się jak szalona, a ja byłam uwięziona w szpitalu z zakazem nawet wychodzenia poza oddział. Termin cesarskiego cięcia zaplanowano na 15 września czyli 1. dzień 38 tygodnia. Odliczałam dni do tej daty.
Na oddziale "leczenie" sprowadzało się do podawania No-spy i codziennego, rytualnego pytania o krwawienia - oraz mojej rytualnej odpowiedzi negatywnej.
5. września mój brat brał ślub. Nie dostałam przepustki i przepłakałam całe popołudnie sama na sali.
8. września ordynator oddziału skierował mnie na kontrolne usg, które wykazało że łożysko się podniosło - w 37 tygodniu! na 4 cm i że mogę rodzić naturalnie. Tego samego dnia wyszłam do domu a 3 tygodnie później urodziła się Zosia - jednak przez cesarskie cięcie ale to już inna historia :)
Miałyśmy mnóstwo szczęścia - łożysko nie dawało żadnych objawów, nie miałam ani jednego plamienia w II i III trymestrze, nic złego się nie działo.
|