Dodaj stronę do ulubionych Ustaw stronę jako startową Poleć nas znajomym!
Strona główna Galeria zdjęć Grupa dyskusyjna 'Mama Jesień 2003' Mapa serwisu Napisz do nas!


Co to jest łożysko przodujące

Gdy łożysko umiejscawia się w dolnej części macicy i całkowicie lub częściowo zakrywa jej ujście wewnętrzne, to może być przyczyną krwawień i uniemożliwić poród naturalny. Jeżeli w 16 tygodniu ciąży zrobiłaś badanie USG i powiedziano ci, że łożysko jest nisko umiejscowione, jeszcze nie ma się czym przejmować, bo zdarza się to dość często. W większości przypadków łożysko z czasem przesuwa się ku górze. Kolejne badanie ultrasonograficzne zostanie wykonane prawdopodobnie w 32 tygodniu ciąży. Jeżeli łożysko nadal będzie w dolnej części macicy - wtedy można mówić o łożysku przodującym. Zdarza się to raz na 200 ciąż, raczej rzadko przy pierwszym dziecku, a częściej po operacjach macicy, po zabiegach (np. przerywaniu ciąży).

Objawem tego powikłania są na ogół nieznaczne krwawienia (spowodowane rozciąganiem się dolnego odcinka ściany macicy), którym nie towarzyszy ból.

Jeśli w ciąży pojawia się krwawienie z dróg rodnych, natychmiast skontaktuj się z lekarzem!

Jeśli masz łożysko przodujące, to:

  • w później ciąży unikaj uprawiania aktywnych sportów;
  • uważaj na siebie, uraz może spowodować uszkodzenie łożyska;
  • zrezygnuj ze współżycia;
  • jak najczęściej odpoczywaj.

Jeżeli pojawi się krwawienie, należy natychmiast skontaktować się z lekarzem. Tego rodzaju komplikacje z reguły wiążą się z koniecznością pójścia do szpitala. Niektóre kobiety muszą pozostać w szpitalu aż do porodu; inne mogą wrócić do domu, gdy tylko ustanie krwawienie, chociaż zazwyczaj zaleca się im dalszy odpoczynek i spokojny tryb życia.

Jeżeli łożysko znajduje się tak nisko, że zakrywa ujście do kanału szyjki macicy, krwawienia mogą się powtarzać. Wtedy prawdopodobnie trzeba będzie zostać w szpitalu do końca ciąży i poród odbędzie się przez cesarskie cięcie.

źródło: www.edziecko.pl



Jak było u nas

Od początku ciąży jakoś podświadomie obawiałam się problemów z łożyskiem, naczytałam się sporo poradników i gazet i jakoś ta komplikacja najbardziej utkwiła mi w pamięci. Ale że początki ciąży miałam dość burzliwe - kłopoty z oczami, nieustanne mdłości - to nie miałam zbyt dużo czasu na zamartwianie się.

Niestety, na kontrolnym usg w 22 tygodniu okazało się że mam łożysko przodujące. Lekarz kazał mi oszczędzać się, zabronił współżycia, sportów i męczących czynności. W razie plamienia miałam pędzić do szpitala.

Co innego jednak oszczędzać się w pierwszej ciąży a co innego w drugiej, zwłaszcza z wesołym trzylatkiem który domaga się uwagi. Czułam się dość dobrze, więc nadal przyprowadzałam synka z przedszkola, wychodziłam z nim na spacery, cały czas w nadziei że jednak nic się nie stanie.

I na szczęście nic się nie stało, ale w 28 tygodniu łożysko nadal się nie podniosło i lekarz dał mu jeszcze 3 tygodnie czasu. Powiedział że jeśli do 32 tygodnia się nie podniesie to czeka mnie cięcie cesarskie.
Był to szok, ponieważ pierwsze dziecko urodziłam przez "cesarkę" i tym razem bardzo chciałam urodzić siłami natury. Niestety, w 32 tygodniu musiałam pogodzić się z planowanym cięciem. Lekarz prowadzący nie zmienił zaleceń, oszczędny tryb życia, bez wysiłku, ale ja coraz bardziej się niepokoiłam i wybrałam się do innej lekarki, która natychmiast umieściła mnie na oddziale patologii ciąży szpitala na Karowej.

To były okropne 3 tygodnie - czułam się całkowicie zdrowa, nic mi nie dolegało, Zosia w brzuchu wierciła się jak szalona, a ja byłam uwięziona w szpitalu z zakazem nawet wychodzenia poza oddział. Termin cesarskiego cięcia zaplanowano na 15 września czyli 1. dzień 38 tygodnia. Odliczałam dni do tej daty.
Na oddziale "leczenie" sprowadzało się do podawania No-spy i codziennego, rytualnego pytania o krwawienia - oraz mojej rytualnej odpowiedzi negatywnej.
5. września mój brat brał ślub. Nie dostałam przepustki i przepłakałam całe popołudnie sama na sali.
8. września ordynator oddziału skierował mnie na kontrolne usg, które wykazało że łożysko się podniosło - w 37 tygodniu! na 4 cm i że mogę rodzić naturalnie. Tego samego dnia wyszłam do domu a 3 tygodnie później urodziła się Zosia - jednak przez cesarskie cięcie ale to już inna historia :)
Miałyśmy mnóstwo szczęścia - łożysko nie dawało żadnych objawów, nie miałam ani jednego plamienia w II i III trymestrze, nic złego się nie działo.

Strona główna
Jesienne Dzieci 2003
Jesienne mamy 2003
Nasze historie
Zdrowie
Kuchnia
Linki
Księga Gości
Nowości

Copyright © 2005
by Mama Jesień