Co u nas słychać
1 września 2005 Wituś poszedł do przedszkola. Nie miał jeszcze dwóch lat i był wtedy najmłodszym przedszkolakiem, ale zaaklimatyzował się doskonale. Bywało, że domagał się wiezienia do przedszkola w soboty i niedziele.
Jak należało się spodziewać pierwszy rok w przedszkolu upłynął nam pod znakiem chorób. W tym roku jest już zdecydowanie lepiej. Jednak to prawda, że dziecko musi się wychorować, aby zyskać odporność.
Panie w przedszkolu chwalą go, że jest pogodny, niekonfliktowy, potrafi na długo skupiać uwagę i ma wyważone emocje. W domu bywa bardziej impulsywny, ale najczęściej jest bardzo grzeczny. Jest małym uparciuszkiem, który wszystko chce robić sam. Nie zraża się trudnościami - jest bardzo wytrwały i ponawia próby do momentu osiągnięcia zamierzonego efektu. W stosunku do nieznanych osób wykazuje dystans. Musi minąć nieco czasu zanim obdarzy kogoś zaufaniem.
Bardzo lubi wycinać, kleić i rysować, choć na razie trzeba mieć dużą wyobraźnię, by dopatrzeć się na rysunkach tego, co zamierzył mały artysta.
Uwielbia pociągi, samochody, układanie puzli i budowanie z klocków. Śpi z ukochanym Liskiem, zwanym Lisiem. Zasypia sam odkąd skończył 10 miesięcy.
Wituś lubi słuchać wierszyków i opowiadań. Szczególnie upodobał sobie "Lokomotywę" Tuwima. Często wyśpiewuje piosenki poznane w przedszkolu.
Niedawno skończył 3 latka.
|